Wspomnienia. One Direction
cały czas zdobywają nowe, wspanialsze wspomnienia-trasy, koncerty, wywiady,
fani. To wszystko wydaje się wspaniałe i niepowtarzalnie. Ale czasem chciałoby
się uciec. Uciec i wrócić do tego co było przed tym. Przed fanami, koncertami,
wywiadami, trasami. Wrócić do przyjaźni, która istniała po za błyskiem fleszy.
Wrócić do normalności. Wrócić do miejsc, ludzi którzy tworzyli początki One
Direction.
Biała koperta leżała na
stoliku w dużym salonie w domu Harrego. Louis zwinnym ruchem wziął ją do ręki i
z nadzieją wyjął list.
-Czytaj !-ponaglił go zdenerwowany Zayn patrząc mu przez
ramię.
-Drodzy chłopcy.-zaczął Louis siadając na kanapie.- Wiem,
że się denerwujecie, ale ze mną wszystko w porządku. Pojechałem szlakiem
naszych wspomnień by przypomnieć sobie jak wspaniale było podróżować z wami.
Postaram się wrócić przed koncertem, ale nie obiecuje, że się wyrobię.
Przeproście ode mnie wszystkich których zawiodę, ale bardzo tego pragnę i
pewnie jestem już daleko od was. Kocham was. Harry.-Louis przeczytał wszystko na
jednym wdechu pomijając wszelkie kropki i przecinki. Wszyscy członkowie
zespołu, Paul oraz siostra Harrego-Lex otworzyli usta ze zdziwienia.
-Zwariował. Zgłupiał. Co wy mu daliście, że dostał
takiego odpału ?-mruczała pod nosem brunetka.
-Jemu nic, ale tobie powinnyśmy i to jak
najszybciej.-wyszeptał w odpowiedzi Niall stojący przy niej.
-Zamknij się.-wycedziła przez zęby patrząc na blondyna.
-Co my teraz zrobimy ?-zapytał zdołowany Liam i opadł na
kanapę.
-Pojedziecie go poszukać. Musicie wyrobić się w dwa
tygodnie.-zakomunikował pewnie Paul.
Wszyscy popatrzyli na niego jak na wariata.-No już zbierajcie manatki i
wyruszajcie.-pośpieszył ich klaskając w dłonie.
-Ale nawet nie wiemy gdzie zacząć.-zauważył Niall patrząc
w ścianę.
-Pojedzcie w miejsca, które zwiedzaliście za czasów
x-factora. Gdzieś go w końcu znajdziecie a wtedy przyprowadzicie go do mnie a
ja mu oderwę te jego ja…-Lex zakryła zdenerwowanemu Paulowi usta dłonią.
-Rozumiemy.-odpowiedziała kiwając głowę.-Pójdziemy się
spakować.-opuściła dłoń i patrząc porozumiewawczo na chłopców wyszła z nimi z
domu.
Stali na dworze pakując
walizki do vana. Ubrani w swetry patrzyli jak wiatr kiwa drzewami na lewo i
prawo. Zdenerwowany Louis po raz kolejny przeklinał nad mapą, która przy każdym
podmuchu wiatru zamykała się. Cała piątka zebrała się przed domem Harrego gdyż
to właśnie w jego garażu znajdował się van. Lex stała oparta o ścianę domu i
zastanawiała się co stało się, że Harry wyjechał bez słowa zostawiając ich
wszystkich na lodzie.
-Jesteś pewna, że chcesz z nami jechać ?-zapytał Zayn
pakując sporą walizkę Louisa. Lex „wróciła” na ziemie.
-Tak. To w końcu mój nienormalny brat. Jestem pierwszą
osobą, która mu dokopie. Nasza mama dzwoniła do mnie już osiem razy i pytała o
tego idiotę.-wyrzuciła z siebie brunetka. Nie dodała, że Gemma również bardzo
się martwi a wszyscy przeżywają lekki zawał serca po tym jak ogłoszono, że
Harry „zaginął”.
-Ona się po prostu martwi. Perrie dzwoniła do mnie już
trzy razy i pytała czy jestem pewien, że dobrze robimy wyjeżdżając sami bez
ochroniarzy.-odparł Zayn chcąc pocieszyć zdołowaną Lex.
-Perrie jest cudowna. W razie czego ja będę waszym
ochroniarzem.-zaśmiała się brunetka „uderzając” w ścianę.
-Wow.-zaklaskał Niall.-Czuje się taaaaki
bezpieczny.-zaśmiał się a wraz z nim reszta chłopców. Lex posłała mu złowrogie
i już otwierała usta by coś powiedzieć, ale przerwał jej brunet:
-Dobra to wsiadajcie.-powiedział Louis gdy wszystkie
walizki i inne potrzebne przedmioty wylądowały w bagażniku a on znał już trasę.
Zayn z hukiem zamknął bagażnik i otworzył tylne drzwi samochodu.
-Nie rozumiem po co nam ośmioosobowy van skoro jest nas
tylko piątka ?-zapytała Lex wsiadając do samochodu. Rozejrzała się po wnętrzu w
którym zmieściłyby się jeszcze trzy osoby.
-To proste. Zobacz ile potrzebnych rzeczy tu
jest.-pokazał palcem na wszystkie przedmioty Niall po czy usiadł obok niej. Trzy
wolne siedzenia zapełnione były wieloma rzeczami: laptop, gitara, jedzenie,
piłka, książki.
-Od kiedy gitara jest potrzebną rzeczą ?-zapytała patrząc
na instrument leżący na jednym z wolnych foteli.
-Gitara jest mi potrzebna tak jak tobie
bielizna.-porównał blondyn.
-Ale mam nadzieje, że nie jest ważniejsza i masz zapas
bielizny przy sobie ?-zapytała z nadzieją i śmiechem.
-Ale śmieszne.-sparodiował ją Niall głupio się
uśmiechając.
-Skończcie.-zaprotestował Liam siadając na miejscu
pasażera z przodu. Wymiana zdań Lex i Nialla mogłaby trwać jeszcze wieki
dlatego za każdym razem chłopcy przerywali im jakby oboje byli małymi dziećmi
kłócącymi się o zabawkę.
Lex pociągnęła pas jednak gdy chciała się zapiąć pas
zaciął się.
-Dawaj.-powiedziała pod nosem z nadzieją, że pas odpuści.
-Pomogę Ci.-zakomunikował Zayn i wstał ze swojego
miejsca. Przez moment Lex mogła patrzeć w jego czekoladowe oczy, które również
patrzył na nią.
-Dziękuje.-podziękowała gdy usłyszała charakterystyczny
dźwięk zapięcia pasów. Zayn jeszcze chwilę patrzył na brunetkę a późnej rzucił
krótkie „nie ma sprawy” i zajął swoje miejsce.
Gdy wszyscy już się usadowili
a Louis odpalił silnik padło pytanie:
-Od czego zaczynamy ?-pytanie padło z ust Lex.
-Najpierw musimy pojechać do Gardenor*.-powiedział Louis
pokazując miejsce na mapie, którą trzymał Liam.
-Czemu tam ?-dopytała ciekawsko dziewczyna.
-Czy tu musisz pytać o tyle rzeczy ?!-wybuchnął blondyn
siedzący obok niej.-Wiecznie zadajesz pytania. Buzia Ci się nie zamyka.
-Bardzo przepraszam, że chcę wiedzieć gdzie jadę.-odparła
sarkastycznie.
-Niall daj spokój. Dziewczyna ma prawo pytać.-powiedział
spokojnie Louis.
-Czy ona was nie denerwuje ?-oburzył się Niall.
-Denerwuje tak samo jak ty.-mruknął Liam.
-Skończcie !-krzyknęła Lex.-Myślałam, że się
przyjaźnicie.-popatrzyła po chłopcach.-Obiecuje, że przestane tyle
pytać.-uśmiechnęła się do blondyna.-Ale błagam nie kłóćcie się.
-Lex ma rację.-zawtórował jej mulat siedzący naprzeciw
Nialla.-A teraz odpowiedź na twoje pytanie: tam pojechaliśmy za pierwszym razem.
To taki nasz pierwszy punkt.-wypowiedział dumnie.
Zayn doskonale pamiętał to miejsce. Mały klub w którym
poznał uroczą Megan-kelnerkę. Do dziś pamięta jej śliczny uśmiech i jasne
włosy. Zobaczył ją jak nalewała piwo do kufla i nie mógł oderwać od niej
wzroku. Louis widząc jego reakcje „przywołał” dziewczynę i przedstawił ich
sobie chodź nie znał dziewczyny. Z początku Megan nie wydawała się
zainteresowana, ale potem dała mu swój numer i powiedziała o której kończy
pracę. Spędzili razem noc jednak następnego dnia chłopcy wyjechali a dziewczyna
machała do nich dopóki nie straciła samochodu z pola widzenia.
-Zayn ?-do jego uszu dobiegł
głos brunetki. Brunet potrząsnął głową i spojrzał na siostrę przyjaciela. Jej
naturalne, ciemne loki opadały na jej ramiona, zielone oczy wpatrywały się w
niego ze zdziwieniem a kąciki, delikatnie zaróżowionych, ust uniosły się do
góry.
-Coś mówiliście ?-zapytał patrząc na zdziwione miny Lex i
Nialla.
-Pytałem się czy chcesz żelka ?-wytłumaczył blondyn
pokazując na opakowanie wyciągnięte w stronę Malika.
-Nie dziękuje.-odpowiedział.- Ile będziemy jechać ?
-Jakieś trzy godziny.-przekalkulował trasę Liam. Po tych słowach Zayn chwycił
słuchawki i zamykając oczy zasnął w rytm muzyki.
Za
oknami robiło się już ciemno. Zayn spał od pół godzinny, Lex z Niallem oglądali
komedię i śmiali się z Liama, który walczył sam ze sobą by nie zasnąć. Louis
uważnie jechał przed siebie według głosu nawigacji.
-Musimy zatankować.-zakomunikował Louis i zajechał do
najbliższej stacji.
-To ja pójdę po coś do picia.-Lex otworzyła drzwi i
wyszła z samochodu. Zimno opatuliło jej ciało a zanim doszła do sklepu policzki
zaróżowiły jej się od temperatury na dworze. Najpierw skierowała się do
łazienki w której znajdowały się już trzy inne dziewczyny. Były mniej więcej w
jej wieku i gdy tylko weszła do pomieszczenia zaczęły szeptać sobie coś na
ucho. Lex rzuciła spojrzenie na swoje odbicie w lustrze i weszła do jednej z
kabin. Szepty dziewczyn ucichły teraz słyszała tylko ich śmiech. Gdy otworzyła drzwi poczuła na policzku czyjąś
dłoń późnej kolejna z dziewczyn kopnęła ją w brzuch a gdy Lex leżała już
zwinięta z bólu na zimnej podłodze wyszły z pomieszczenia trzaskając drzwiami.
Od Autorki: *Gardenor-miasto wymyślone przez autorkę, nie istniejące. Wszystkie miejsca w opowiadaniu są wyłącznie fikcją, wymysłem autorki.
Historia trochę inna od reszty, ale mimo tego mam nadzieje, że wam się podoba. :) Nowy rozdział w poniedziałek (możliwe, że wcześniej). CZYTASZ=KOMENTUJESZ !+ (jeśli chcecie) dodawajcie się do obserwatorów.
Wally.x
Siemqqq< 3 ślicznie twoje opowiadanie różni się od innych i to mi się podoba. Zdajesz się wyjątkowa ;**
OdpowiedzUsuńGenialny rozdział, podoba mi się Twój styl pisania. Mimo tego, że to dopiero 1. rozdział blog się świetnie zapowiada.
OdpowiedzUsuńZapraszam Cię do odwiedzania i komentowania mojego nowego bloga:
http://respect-it-is-all-that-i-am-asking.blogspot.com/
Bardzo fajnie się zaczyna! To dopiero początek więc akcja dopiero będzie się rozkręcać.! Rozdzaił bardzo dobry i mam nadzieję, że kolejne będą równie dobre jak ten! ;D Piszesz w yaki charakterystyczny sposób i to mi się w twoim opowiadaniu spodovało! Czekam na kolejną notkę ;) Zapraszam do mnie : http://so-maby-you-can-change-my-life.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńZapraszam na 1. rozdział na blogu:
OdpowiedzUsuńhttp://respect-it-is-all-that-i-am-asking.blogspot.com