czwartek, 23 sierpnia 2012

Chapter One.


Wspomnienia. One Direction cały czas zdobywają nowe, wspanialsze wspomnienia-trasy, koncerty, wywiady, fani. To wszystko wydaje się wspaniałe i niepowtarzalnie. Ale czasem chciałoby się uciec. Uciec i wrócić do tego co było przed tym. Przed fanami, koncertami, wywiadami, trasami. Wrócić do przyjaźni, która istniała po za błyskiem fleszy. Wrócić do normalności. Wrócić do miejsc, ludzi którzy tworzyli początki One Direction.

Biała koperta leżała na stoliku w dużym salonie w domu Harrego. Louis zwinnym ruchem wziął ją do ręki i z nadzieją wyjął list.
-Czytaj !-ponaglił go zdenerwowany Zayn patrząc mu przez ramię.
-Drodzy chłopcy.-zaczął Louis siadając na kanapie.- Wiem, że się denerwujecie, ale ze mną wszystko w porządku. Pojechałem szlakiem naszych wspomnień by przypomnieć sobie jak wspaniale było podróżować z wami. Postaram się wrócić przed koncertem, ale nie obiecuje, że się wyrobię. Przeproście ode mnie wszystkich których zawiodę, ale bardzo tego pragnę i pewnie jestem już daleko od was. Kocham was. Harry.-Louis przeczytał wszystko na jednym wdechu pomijając wszelkie kropki i przecinki. Wszyscy członkowie zespołu, Paul oraz siostra Harrego-Lex otworzyli usta ze zdziwienia. 
-Zwariował. Zgłupiał. Co wy mu daliście, że dostał takiego odpału ?-mruczała pod nosem brunetka.
-Jemu nic, ale tobie powinnyśmy i to jak najszybciej.-wyszeptał w odpowiedzi Niall stojący przy niej.
-Zamknij się.-wycedziła przez zęby patrząc na blondyna.
-Co my teraz zrobimy ?-zapytał zdołowany Liam i opadł na kanapę.
-Pojedziecie go poszukać. Musicie wyrobić się w dwa tygodnie.-zakomunikował pewnie Paul.  Wszyscy popatrzyli na niego jak na wariata.-No już zbierajcie manatki i wyruszajcie.-pośpieszył ich klaskając w dłonie.
-Ale nawet nie wiemy gdzie zacząć.-zauważył Niall patrząc w ścianę.
-Pojedzcie w miejsca, które zwiedzaliście za czasów x-factora. Gdzieś go w końcu znajdziecie a wtedy przyprowadzicie go do mnie a ja mu oderwę te jego ja…-Lex zakryła zdenerwowanemu Paulowi usta dłonią.
-Rozumiemy.-odpowiedziała kiwając głowę.-Pójdziemy się spakować.-opuściła dłoń i patrząc porozumiewawczo na chłopców wyszła z nimi z domu.

Stali na dworze pakując walizki do vana. Ubrani w swetry patrzyli jak wiatr kiwa drzewami na lewo i prawo. Zdenerwowany Louis po raz kolejny przeklinał nad mapą, która przy każdym podmuchu wiatru zamykała się. Cała piątka zebrała się przed domem Harrego gdyż to właśnie w jego garażu znajdował się van. Lex stała oparta o ścianę domu i zastanawiała się co stało się, że Harry wyjechał bez słowa zostawiając ich wszystkich na lodzie.
-Jesteś pewna, że chcesz z nami jechać ?-zapytał Zayn pakując sporą walizkę Louisa. Lex „wróciła” na ziemie.
-Tak. To w końcu mój nienormalny brat. Jestem pierwszą osobą, która mu dokopie. Nasza mama dzwoniła do mnie już osiem razy i pytała o tego idiotę.-wyrzuciła z siebie brunetka. Nie dodała, że Gemma również bardzo się martwi a wszyscy przeżywają lekki zawał serca po tym jak ogłoszono, że Harry „zaginął”.
-Ona się po prostu martwi. Perrie dzwoniła do mnie już trzy razy i pytała czy jestem pewien, że dobrze robimy wyjeżdżając sami bez ochroniarzy.-odparł Zayn chcąc pocieszyć zdołowaną Lex.
-Perrie jest cudowna. W razie czego ja będę waszym ochroniarzem.-zaśmiała się brunetka „uderzając” w ścianę.
-Wow.-zaklaskał Niall.-Czuje się taaaaki bezpieczny.-zaśmiał się a wraz z nim reszta chłopców. Lex posłała mu złowrogie i już otwierała usta by coś powiedzieć, ale przerwał jej brunet:
-Dobra to wsiadajcie.-powiedział Louis gdy wszystkie walizki i inne potrzebne przedmioty wylądowały w bagażniku a on znał już trasę. Zayn z hukiem zamknął bagażnik i otworzył tylne drzwi samochodu.
-Nie rozumiem po co nam ośmioosobowy van skoro jest nas tylko piątka ?-zapytała Lex wsiadając do samochodu. Rozejrzała się po wnętrzu w którym zmieściłyby się jeszcze trzy osoby.
-To proste. Zobacz ile potrzebnych rzeczy tu jest.-pokazał palcem na wszystkie przedmioty Niall po czy usiadł obok niej. Trzy wolne siedzenia zapełnione były wieloma rzeczami: laptop, gitara, jedzenie, piłka, książki.
-Od kiedy gitara jest potrzebną rzeczą ?-zapytała patrząc na instrument leżący na jednym z wolnych foteli.
-Gitara jest mi potrzebna tak jak tobie bielizna.-porównał blondyn.
-Ale mam nadzieje, że nie jest ważniejsza i masz zapas bielizny przy sobie ?-zapytała z nadzieją i śmiechem.
-Ale śmieszne.-sparodiował ją Niall głupio się uśmiechając.
-Skończcie.-zaprotestował Liam siadając na miejscu pasażera z przodu. Wymiana zdań Lex i Nialla mogłaby trwać jeszcze wieki dlatego za każdym razem chłopcy przerywali im jakby oboje byli małymi dziećmi kłócącymi się o zabawkę.
Lex pociągnęła pas jednak gdy chciała się zapiąć pas zaciął się.
-Dawaj.-powiedziała pod nosem z nadzieją, że pas odpuści.
-Pomogę Ci.-zakomunikował Zayn i wstał ze swojego miejsca. Przez moment Lex mogła patrzeć w jego czekoladowe oczy, które również patrzył na nią.
-Dziękuje.-podziękowała gdy usłyszała charakterystyczny dźwięk zapięcia pasów. Zayn jeszcze chwilę patrzył na brunetkę a późnej rzucił krótkie „nie ma sprawy” i zajął swoje miejsce.
Gdy wszyscy już się usadowili a Louis odpalił silnik padło pytanie:
-Od czego zaczynamy ?-pytanie padło z ust Lex.
-Najpierw musimy pojechać do Gardenor*.-powiedział Louis pokazując miejsce na mapie, którą trzymał Liam.
-Czemu tam ?-dopytała ciekawsko dziewczyna.
-Czy tu musisz pytać o tyle rzeczy ?!-wybuchnął blondyn siedzący obok niej.-Wiecznie zadajesz pytania. Buzia Ci się nie zamyka.
-Bardzo przepraszam, że chcę wiedzieć gdzie jadę.-odparła sarkastycznie.
-Niall daj spokój. Dziewczyna ma prawo pytać.-powiedział spokojnie Louis.
-Czy ona was nie denerwuje ?-oburzył się Niall.
-Denerwuje tak samo jak ty.-mruknął Liam.
-Skończcie !-krzyknęła Lex.-Myślałam, że się przyjaźnicie.-popatrzyła po chłopcach.-Obiecuje, że przestane tyle pytać.-uśmiechnęła się do blondyna.-Ale błagam nie kłóćcie się.
-Lex ma rację.-zawtórował jej mulat siedzący naprzeciw Nialla.-A teraz odpowiedź na twoje pytanie: tam pojechaliśmy za pierwszym razem. To taki nasz pierwszy punkt.-wypowiedział dumnie.
Zayn doskonale pamiętał to miejsce. Mały klub w którym poznał uroczą Megan-kelnerkę. Do dziś pamięta jej śliczny uśmiech i jasne włosy. Zobaczył ją jak nalewała piwo do kufla i nie mógł oderwać od niej wzroku. Louis widząc jego reakcje „przywołał” dziewczynę i przedstawił ich sobie chodź nie znał dziewczyny. Z początku Megan nie wydawała się zainteresowana, ale potem dała mu swój numer i powiedziała o której kończy pracę. Spędzili razem noc jednak następnego dnia chłopcy wyjechali a dziewczyna machała do nich dopóki nie straciła samochodu z pola widzenia.
-Zayn ?-do jego uszu dobiegł głos brunetki. Brunet potrząsnął głową i spojrzał na siostrę przyjaciela. Jej naturalne, ciemne loki opadały na jej ramiona, zielone oczy wpatrywały się w niego ze zdziwieniem a kąciki, delikatnie zaróżowionych, ust uniosły się do góry.  
-Coś mówiliście ?-zapytał patrząc na zdziwione miny Lex i Nialla.
-Pytałem się czy chcesz żelka ?-wytłumaczył blondyn pokazując na opakowanie wyciągnięte w stronę Malika.
-Nie dziękuje.-odpowiedział.- Ile będziemy jechać ?
-Jakieś trzy godziny.-przekalkulował  trasę Liam. Po tych słowach Zayn chwycił słuchawki i zamykając oczy zasnął w rytm muzyki.
                Za oknami robiło się już ciemno. Zayn spał od pół godzinny, Lex z Niallem oglądali komedię i śmiali się z Liama, który walczył sam ze sobą by nie zasnąć. Louis uważnie jechał przed siebie według głosu nawigacji.
-Musimy zatankować.-zakomunikował Louis i zajechał do najbliższej stacji.
-To ja pójdę po coś do picia.-Lex otworzyła drzwi i wyszła z samochodu. Zimno opatuliło jej ciało a zanim doszła do sklepu policzki zaróżowiły jej się od temperatury na dworze. Najpierw skierowała się do łazienki w której znajdowały się już trzy inne dziewczyny. Były mniej więcej w jej wieku i gdy tylko weszła do pomieszczenia zaczęły szeptać sobie coś na ucho. Lex rzuciła spojrzenie na swoje odbicie w lustrze i weszła do jednej z kabin. Szepty dziewczyn ucichły teraz słyszała tylko ich śmiech.  Gdy otworzyła drzwi poczuła na policzku czyjąś dłoń późnej kolejna z dziewczyn kopnęła ją w brzuch a gdy Lex leżała już zwinięta z bólu na zimnej podłodze wyszły z pomieszczenia trzaskając drzwiami. 

Od Autorki: *Gardenor-miasto wymyślone przez autorkę, nie istniejące. Wszystkie miejsca w opowiadaniu są wyłącznie fikcją, wymysłem autorki.
Historia trochę inna od reszty, ale mimo tego mam nadzieje, że wam się podoba. :) Nowy rozdział w poniedziałek (możliwe, że wcześniej). CZYTASZ=KOMENTUJESZ !+ (jeśli chcecie) dodawajcie się do obserwatorów.
Wally.x

4 komentarze:

  1. Siemqqq< 3 ślicznie twoje opowiadanie różni się od innych i to mi się podoba. Zdajesz się wyjątkowa ;**

    OdpowiedzUsuń
  2. Genialny rozdział, podoba mi się Twój styl pisania. Mimo tego, że to dopiero 1. rozdział blog się świetnie zapowiada.

    Zapraszam Cię do odwiedzania i komentowania mojego nowego bloga:
    http://respect-it-is-all-that-i-am-asking.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo fajnie się zaczyna! To dopiero początek więc akcja dopiero będzie się rozkręcać.! Rozdzaił bardzo dobry i mam nadzieję, że kolejne będą równie dobre jak ten! ;D Piszesz w yaki charakterystyczny sposób i to mi się w twoim opowiadaniu spodovało! Czekam na kolejną notkę ;) Zapraszam do mnie : http://so-maby-you-can-change-my-life.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Zapraszam na 1. rozdział na blogu:
    http://respect-it-is-all-that-i-am-asking.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń